Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electro-acoustic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electro-acoustic. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Bernard Parmegiani - De Natura Sonorum

To taki w sumie klasyk... choć chyba dla specyficznej grupy odbiorców :P 

Parmegiani jak jeden z pierwszych twórców muzyki konkretnej i elektroakustycznej tworzy do dziś i może być szczęśliwy z faktu, że wiele jego dzieł powstałych przed 50 latu wciąż brzmi świeżo i zaskakująco.  

"De Natura Sonorum" powstało po długim okresie jego wspólnej pracy z innymi wielkimi, Xenakisem, Baylem czy Scheafferem. Już do tego czasu mógł poszczycić się wybitnymi kompozycjami jak "L'oeil écoute" ale to właśnie "DNS" kumuluje w sobie wszystkie doświadczenia kompozytora pozwalając mu na dogłębne rozwinięcie swych badań nad dźwiękiem. Tak jak na poprzednim "Chants Mechaniques" mamy do czynienia z muzyką sensu stricte, tak "DNS" to głównie dekonstrukcja i eksperymenty nad wszelakim wykorzystaniem instrumentów akustycznych i elektronicznych. Wszelkie manipulacje dźwiękiem, przetwarzanie dźwięków pojedynczych instrumentów dają ciekawe efekty - od czysto elektroakustycznych gliczowych porwanych kompozycji, przez quasi-free improwizowane dźwięki po ambientowe (dark nawet) pasaże. Dobra rzecz to jest, jak  i inne wyżej wspomniane jego prace :)


poniedziałek, 22 października 2012

Gianluca Becuzzi & Fabio Orsi - "Muddy speaking Ghosts through my Machines"

Well, well, well... Cóż powiedzieć o płytach, których dźwięki przenoszą do południowego Missisipi na ganek niewielkiej posesji, w sam środek deszczu, gdzie wiatr niesie dźwięki przeszłości, dźwięki bluesa... Absolutnie sugestywne dźwięki.


Naście lat temu, dwóch włoskich muzyków zetknęło się z archiwami nieodżałowanego Alana Lomaxa. Styczność z tą niezwykłą kopalnią dźwięków, które dało się uratować przed zapomnieniem było katalizatorem dla artystów, którzy na swój własny sposób oddali hołd bluesowej muzyce. 

Elektroakustycni geniusze wybrali kilka nagrań i zbudowali wokół nich jedyną w swoim rodzaju historię. Prowadzona przez ambientowe i gliczowe tła oraz improwizowane i dronujące gitary narracja prowadzi nas przez noc, z początku burzliwą, na końcu bezchmurną chylącą się ku słonecznemu porankowi. Z odgłosów deszczu, wiatru, ognia strzelającego w ognisku raz po raz wyłaniają się eteryczne bluesowe śpiewy, wydające się być głosami z przeszłości... Niezwykła, jedyna w swoim rodzaju rzecz.