Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tuvan throat singing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tuvan throat singing. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2012

Roswell Rudd and the Mongolian Buryat Band - Blue Mongol

Tuvański śpiew gardłowy - o którym już wspomniałem w jednej z notek - nie jest już dziś dla wielu słuchaczy niczym dziwnym i nowym. Technika ta zdołała przedostać się do rocka, metalu, bluesa czy też muzyki elektronicznej. Nic więc też dziwnego że zainteresowali się nią również muzycy jazzowi. Pionierką na tym polu była Sainkho Namtchylak flirtująca z muzykami free, goszcząca na płytach Ned Rothenberga ("Amulet"), oraz tytana Evana Parkera - jako jeden z wielu gości na "Synergetics: Phonomanie III", oraz jako partner w duecie na płycie "Mars Song".

Roswell Rudd, znakomity puzonista, etnomuzykolog, ze śpiewem gardłowym pierwszy raz - osobiście - zetknął się w 2002 roku. Spotkanie, wspólne granie i improwizowanie popchnęły Rudda do badań nad podobnymi technikami wokalnymi. Dlatego też nie dziwi, że kiedy w 2004 roku ci sami muzycy którzy 2 lata wcześniej z nim jammowali ponownie odwiedzili Stany zaprosił ich do wspólnego grania, które uwieczniono na płycie "Blue Mongol". Tytuł dość dobrze oddaje to co znajdziemy na krążku. Środkowoazjatycki folklor, nie tylko mongolski ale i chiński - z dwoma wokalami, czystym męskim tuvańskim gardłowym oraz żeńskim 'zwykłym' mongolskim - miesza się z nowo orleańskim jazzem, bluesem czy dixielandem. Rudd gra oszczędnie ale mądrze, pozwalając pozostałym muzykom na spokojne prowadzenie narracji, bardzo fajnie wychodzą dialogi puzon-głosy. Ciekawe i warte sprawdzenia :)


poniedziałek, 8 października 2012

Paul Pena & Kongar-ol Ondar - Genghis Blues

Dość niezwykłe spotkanie. Paul Pena, bluesowy gitarzysta, który świetnie opanował grę slajdem, od dziecka niewidomy. Przez całe życie zmagał się z różnymi problemami natury osobistej i kolejnymi kłopotami ze zdrowiem (ciężko chory zmarł w 2005 roku). W swoim czasie grał u boku T-Bone Walkera i głównie pod jego okiem szlifował swoje umiejętności. Natomiast Kongar-ol Ondar to jedna z najlepiej rozpoznawalnych postaci z kręgu tuvańskiego śpiewu gardłowego - niesamowitej techniki wokalnej pozwalającej na rzeczy... które mi laikowi trudno tak naprawdę opisać -> czyż nie? I to właśnie muzyka z centralnej Azji była tym co połączyło obu muzyków i doprowadziło do ich spotkania w roku 1995. Paul zafascynowany niespotykanymi dotąd dźwiękami wyruszył w podróż do Mongolii gdzie spotkał Kongara co w dalszym czasie zaowocowało płytą będącą mieszanką tradycyjnych dźwięków tuvy, bluesa z delty Mississippi czy też morny z Cape Verde (skąd pochodził Paul). 

Duchowa podróż i więź jaka wywiązała się między muzykami udokumentowana została w filmie o tytule takim samym jak płyta. Mocno polecam!




Genghis Blues - the movie