Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hard bop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hard bop. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2012

Steve Kuhn Trio - Mostly Coltrane

Steve Kuhn zaczynał swoją przygodę z jazzem przeszło pól wieku temu, grając na początku przez krótki czas z samym Johnem Coltranem. Dziś jako w pełni ukształtowany muzyk oddaje hołd temu jednemu z największych...

Kuhn razem ze swoim triem oraz gościem, Joe Lovano oddają ducha coltrane'owego grania nie popełniając grzechu zaniedbania, ich gra jednocześnie tak nasiąknięta Tranem ma w sobie dużą dawkę własnych emocji, własnego ducha. Ze wszystkich muzyków to Lovano najbardziej upodabnia się do pierwowzoru, dźwięki jego saksofonu (i węgierskiego cuda tárogató) od razu przywodzą na myśl Trane'a, nie jest to jednak bezmyślne kopiowanie a tylko niezwykle umiejętne czerpanie ze źródła. Kuhn gra pięknie, dostojnie, wie czego chce. Sekcja natomiast schowana, ale zawsze czujna nadaje rytmu, nienachalnie prowadzi cały band, choć im dalej w płytę tym perkusja nabiera wigoru (świetnie zagrane "Configuration")... Kuhn skomponował dwa utwory a na resztę materiału wybrał na płytę utwory ze starszej jak i nowszej działalności Trane'a (do "Jimmy's Mode" ze "Stellar Regions" włącznie) łagodnie rozpoczynając i ogniście kończąc swoje dzieło...

Wielki hołd :]




czwartek, 1 listopada 2012

Mieczysław Kosz - Reminiscence

Mieczysław Kosz, jeden w wielkich talentów polskiej muzyki improwizowanej. Jeden z tych, który odszedł zbyt wcześnie... Od 12 roku życia niewidomy, zmarł tragicznie w wieku lat 29.

"Reminiscencje" ukazują nam skalę jego talentu a także zapoznają nas z wachlarzem jego zainteresowań. Znany z jazzowych interpretacji klasyki serwuje nam świetną swingującą z lekka wersję "Tańców Połowieckich" Borodina a także brawurowo wykonane "Preludium C-moll" Chopina. W wolnej dekonstrukcji "Yesterday" Beatlesów serwuje nam swobodną zabawę na głównym temacie. We własnych kompozycjach słychać silniejsze współczesne klasyczne i jazzowe wzorce. Słuchając tej płyty nie można się dziwić porównaniom do Billa Evansa i jego tria - we wspomnianym utworze Borodina krótkie wirtuozerskie partie każdego instrumentu od razu przywodzą na myśl Motiana i LaFaro a ostatnie autorskie kompozycje Kosza i basisty Suchanka to piękny przykład Evansowego rozumienia grania...


poniedziałek, 29 października 2012

Charles Mingus - At Carnegie Hall

Jako fanboj Mingusa dopuściłem się pewnego zaniedbania. Czas się poprawić.

No a więc. Jaki Mingus jest każdy widzi. I słyszy. A jaki Mingus jest gdy na warsztat weźmie dzieła innego wielkiego mistrza. Mistrza którym niewątpliwie jest Duke E.? 

W czasie występu w Carnegie Hall Charlie zebrał wokół siebie byłych i ówczesnych członków swego big bandu i w rozimprowizowanej sesji rozłożył na czynniki pierwsze dwa utwory Duke'a. Proste bluesy i melodie rozrosły się do ponad dwudziestominutowych jamów w czasie których blues przechodził w ogniste hard bopy by uciekać nawet w stronę free. Najwięcej do powiedzenia mają tutaj saksofoniści, John Handy, George Adams, Roland Kirk i Hamiet Bluiett obdarzają nas całą gamą dźwięków, które można wydusić i wydmuchać z ich instrumentów. Jednak nawet kiedy saksmani odlatują w bardziej wolne rejony sekcja (MIngus razem ze swoim długoletnim perkusistą Danniem Richardsem i Donem Pullenem na pianie) trzymają rytm i swingują dziarsko, trzymając wszystko w ryzach. Świetna rzecz!


środa, 17 października 2012

Rufus Harley - Pied Piper of Jazz

Dudy w szeroko pojętej muzyce popularnej można znaleźć głównie w rocku i oczywiście we wszelkich nazwijmy to folkowych pieśniach nacji mocno kojarzonych z tym instrumentem. W jazzie niemalże nie występuje. Niemalże, bo żył na tym świecie dudziarz, który miast szkockie marsze upodobał sobie zgoła inne podejście do dud. 

Rufus Harley, multiinstrumentalista - grywał również m.in. na flecie, saksofonach sopranowym i tenorowym - zafascynowany brzmieniem dud i muzyką jazzową był pierwszym (i jak dotąd i tak nielicznym) który dokonał ich fuzji. Swobodnie podchodząc do tradycji gry na dudach, stworzył coś całkowicie nowego. Improwizując i łamiąc schematy naraził się 'dudowym' purystom zyskując przy tym szacunek bardziej otwartych głów.  Nagranie zgromadzone na "PIed Piper of Jazz" to zbiór wybranych utworów z czasów sesji dla Atlantic Records, gdzie najmocniej słychać jego funkowe zacięcie a inspiracje Tranem nie są jeszcze tak mocne. Ciekawostka, ale przyjemna.


niedziela, 7 października 2012

Kenny Drew - Undercurrent

Płyta o której warto wspomnieć bo 1) muzyka jest najwyższej jakości; 2) postać Kenny'ego często niesłusznie jest pomijana gdy mowa o jazzowej pianistyce - przez wielu kojarzony jest tylko z uczestnictwem w nagrywaniu "Blue Train" Trane'a... i choć ostatnio się to zmienia to i tak występuje on w świadomości zbyt małej liczby słuchaczy :<. Nagrany dla BlueNote materiał to hard bop w najlepszym wydaniu, z mocarną sekcją dętą (Mobley + Hubbard) napędzaną przez młodego wtedy Louisa Heyesa (ogranego już z Yusefem Lateefem) wespół z doświadczonym już wtedy Samem Jonesem. Sam Kenny popisuje się nie tylko grą ale i świetnym zmysłem kompozytorskim. Dobra rzecz!